Z cyklu „to nie moja wina”

Ciągle mamy wiele przykładów zrzucania winy za cały syf w jakim się jest, na wszystkich poza sobą samym.
Ostatnio prym wiodą dwie „kobiety sukcesu” – Lindsay Lohan i Paris Hilton.
Lohan to podobno nawet niezła aktorka, grała w paru filmach, serialach. Coś w życiu osiągnęła, ale przez narkotyki zeszła na psy. Imprezowała tak długo i intensywnie, że pozbyła się całej nagromadzonej fortuny, przestała być wiarygodna dla reżyserów i przestała dostawać role. Brak pieniędzy spowodował, że zaczęła udzielać wywiadów i chodzić na sesje zdjęciowie do coraz gorszych pism aż jej reputacja całkowicie podupadła. Za posiadanie narkotyków poszła do więzienia i posypały się propozycje wywiadów – oczywiście za pieniądze. Teraz twierdzi w nich, że to inni podtykali jej pod nos proszki, a ona była młoda więc chciała się przekonać jak to jest.
Druga, Paris, szczyt bezguścia, zepsucia i rozpuszczenia, ostatnio została złapana na posiadaniu narkotyków. Może pójść nawet na 4 lata do więzienia, ale pewnie i tak wyjdzie po jakichś 3 dniach maks. Aktualnie twierdzi, że narkotyki były jej chłopaka a ona myślała że to guma do żucia. Cóż za piękne wytłumaczenie. Przyda jej się to, że jest uważana za wyjątkowo mało bystrą i głupią lalunie.

This entry was posted in Makabra. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz